Początek XXIII wieku. Gdzieś na trzech poziomach Nowego Jorku mieszka kobieta o niebieskich włosach, która płacze niebieskimi łzami. Nazywa się Jill Bioskop. Horus, skazany na śmierć przez swoich towarzyszy bóg o głowie sokoła przebył pół wszechświata, by ją odnaleźć. Zostało mu siedem dni życia, aby spotkać się z Jill w labiryncie miasta i uwieść ją, co zapewni mu nieśmiertelność. Do tego potrzebne mu jednak ludzkie ciało. Użyczy mu go Alcyd Nikopol, więzień polityczny, zahibernowany 30 lat temu za to, że zbyt wiele wiedział o rządzącej Nowym Jorkiem dynastii Allgoodów. Horus, Nikopol i Jill Bioskop - osobliwy trójkąt, w którym wszystko się splata: głosy, ciała, wspomnienia. Wszystko, prócz miłości, która wybuchnie tam, gdzie nikt się jej nie spodziewa.
Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 1026 Skąd: Korova Milky Bar
Wysłany: 2008-11-18, 15:11
Niezłe, ale momentami trochę męczące. Poza tym drażnią tandetne efekty specjalne. Mogłoby się spokojnie obyć bez nich, ale jako całość ciekawa rzecz. Zawsze jakaś alternatywa dla amerykańskiego efekciarstwa.
ja sie gubie po 20 minutach filmu nie rozumiem fabuły za cholere. co ? po co ? dlaczego ? nic nie jest nakreślone tylko sie dzieje i już. a ja tak nie lubie. zresztą dzisiaj jak wróce do domu zrobie sobie kolejne podejście .
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-18, 21:52
Poryty jest ten filmik zupełnie ale w sumie coś w sobie ma. Generalnie ciężko to w ogóle oglądać w oderwaniu od komiksu (jak ktoś chce to mam gdzieś na komputerze całą trylogię Nikipola w jpg - jakby ktoś był tym zainteresowany niech pisze na PM).
Dołączyła: 19 Lis 2008 Posty: 79 Skąd: The Universe
Wysłany: 2008-11-23, 22:36
Ten film nalezaloby raczej zaliczyc do ambitnego kina europejskiego, niz do sf. Bez znajomosci egipskiej mitologii i francuskiej poezji oraz bez potrzeby filozoficznych przemyslen raczje nie ma co siadac do tego filmu. Moim zdanie trzeba porzadnie wczuc sie w klimat i pozwolic sobie na psychiczny odjazd. Wszelka racjonalizacji i logiczne myslenie nie przydadza sie na wiele...
Na mnie zrobil wielkie wrazenie...
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-24, 12:39
W sumie racja - ten film jest tak dojechany, że należy mu się miejsce w tablicy "marionette". Ja się tak wczułem w czasie oglądania tego, że po skończonym seansie zastanawiałem się czy nadal mam dwie pary rąk, nóg i czy jestem na tej samej planecie. Przenoszę.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Wiek: 30 Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 218 Skąd: Toronto
Wysłany: 2009-01-22, 15:09
Po seansie czułam się oszukana. Co prawda, komentarze wskazywały, że jest to filmów raczej dla fanów francuskich komiksów, i ok, przyznaję się bez bicia, jestem w tym temacie zielona. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że przeczytałam je po filmie. Podobały mi się niektóre sceny pod względem plastycznym, pomysł z bogiem, który traktuje ludzi jak przedmioty i nie ma z tego powodu wyrzutów sumienia też ma w sobie potencjał, ale... to było niestrawne, takie wymuszone mi się wydawało. Ja miałam na koniec minę "ale o co się rozchodzi?".
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2009-01-22, 16:07
kornwalia napisał/a:
ale o co się rozchodzi?
Myślę, że nie byłaś osamotniona w tym odczuciu. Taki film fajnie się ogląda lekko na śpiąco, tak gdzieś między 2 a 3 w nocy, wówczas można faktycznie odlecieć. Ja w sumie nie wynudziłem się na tym ale od euforycznych zachłyśnięć też mi było daleko. Do tej estetyki zdecydowanie bardziej pasuje mi jednak komiks (pomijam już ten drobny fakt, że komiks w przeciwieństwie do filmu ma znacznie bardziej rozbudowaną fabułę przez co wiele wątków staje się dużo bardziej zrozumiała).
_________________ tell me what you don't like about yourself
Po seansie miałam wrażenie, że Bilal zmasakrował swoje własne dziecko.
Rozumiem, że ekranizacja ma swoje prawa i wymagała ostrego przycięcia historii zawartych w Trylogii Nikopola - ale gdyby zabrał się do tego reżyser z większym doświadczeniem rezultat mógłby być zdecydowanie lepszy.
Strona wizualna - niestety, ale efekty specjalne leżą na całej linii. Postacie wygenerowane komputerowo nie mają żadnych szans w starciu z charyzmą prawdziwych aktorów. Może należało z ekranizacją trochę poczekać ? A może wystarczyłoby skupić się na historii przy maksymalnym wykorzystaniu prawdziwych (odpowiednio wystylizowanych) plenerów i tradycyjnej charakteryzacji ?
Mimo wszystko ogląda się toto przyjemnie - o dziwo. Większa jednak w tym zasługa umiejętności pisarskich, niż reżyserskich Bilal'a - po prostu stworzył tak ciekawe postacie, że nie sposób tego nie docenić.
Film mam gdzieś na DVD z jakiejś gazety. Oglądało się przyzwoicie, chociaż komiksu nie znam. Miało to jakiś swój specyficzny klimat, który bardzo przypadł mi do gustu. Chyba będę musiał sobie odświeżyć.
Polski podtytuł zabija.
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Jest wzorowany na polskim tytule komiksu "Kobieta pułapka", będącego drugą częścią Trylogii Nikipola (który to jest znowu dokładnym tłumaczeniem oryginalnego tytułu "La femme piège"). Zresztą cały film jest wzorowany na komiksie. Świetnym, francuskim komiksie stworzonym przez Jugosłowianina Bilal'a, wydanym na emigracji w latach 80tych, uznawanym. Dziś to już klasyka europejskiej szkoły gatunku.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Jest wzorowany na polskim tytule komiksu "Kobieta pułapka", będącego drugą częścią Trylogii Nikipola (który to jest znowu dokładnym tłumaczeniem oryginalnego tytułu "La femme piège").
Dude, still... it's a trap...?
_________________ Many years ago I met a girl and I fell in love
She was my sunshine, she was my dove
But voices in my head told me what to do
Now I stand at your grave and I'm missing you
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5233 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-01-25, 03:37
Nie wiem o czym ty do mnie rozmawiasz. Może po prostu przeczytaj komiks, który łaskawie Ci podesłałem. Chyba, że jesteś jednym z wyznawców teorii, że komiks to forma z założenia infantylna. Wówczas nie czytaj. Po prostu wejdź do kuchni, chwyć za pierwszy lepszy nóż i zabij się.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach