Czerpiąca inspiracje z tradycyjnego teatru lalkowego opowieść o miłosnych perypetiach trzech par. Trzy przeplatające się ze sobą historie, których bohaterami są: para kochanków wędrujących przez współczesną Japonię, starzejący się yakuza niespodziewanie spotykający swoją narzeczoną sprzed lat oraz sławna piosenkarka i poszukujący kontaktu z nią oddany wielbiciel. Dopracowany wizualnie w najdrobniejszych szczegółach, wyrafinowany stylistycznie film, który miał swoją światową premierę w konkursie ostatniego festiwalu w Wenecji.
Widziałam ten film już dobre parę lat temu i od niego właśnie zaczęłam poznawać twórczość Kitano. Bardzo mi się podobał, choć sprawiał wrażenie jakby zatrzymanego w czasie. To, co dzieje się na ekranie, fabuła, trzy historie, są niejako na drugim planie odbioru. Bo najważniejsza jest tutaj sfera impresji, obrazu i barwy. To równie dobrze mogły być jakiekolwiek inne historie, ukazane w podobny sposób. Ten film trzeba oglądać tak, jakby oglądało się obraz na ścianie albo przedstawienie japońskiego teatru lalkowego (oczywiście z japońskim tekstem, żeby nie rozpraszać się dialogami i móc skupić się na formie). Wszystko jest dopracowane, kolor liści na drzewach jest taki, jaki powinien być, odpowiednie są tradycyjne stroje wędrującej bez celu pary zakochanych i odpowiedni jest teatralny wstęp do filmu. Po prostu wyszłam z seansu i jeszcze przez kilka godzin patrzyłam na świat wokół jakby przez szybę, z oddalenia, z dystansu. Zastanawiając się, czy przypadkiem my sami nie jesteśmy kukiełkami na sznureczkach, którymi ktoś steruje wg nieznanego nam scenariusza.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach