Koralina i tajemnicze drzwi / Coraline
reż. Henry Selick (USA 2009)
Film zrealizowany na podstawie książki Neila Gaimana „Koralina”. Pewnego dnia, kiedy Koralina zwiedza nowy dom, odkrywa, że jej mieszkanie ma 14 drzwi. 13 drzwi otwiera się bez problemu i prowadzi do rzeczywistych miejsc w mieszkaniu. Czternaste drzwi znajdują się w odległym kącie pracowni i są zamknięte. Drzwi prowadzą do ciemnego przejścia, a stąd do niespokojnego miejsca spowitego mgłą i zamieszkałego przez alternatywną wersję jej sąsiadów i rodziców. Ci rodzice, jej druga mama i drugi tata, chcą by została z nimi. Zapewniają ją że będzie kochana bardziej, niż w rzeczywistości, że jedzenie będzie o wiele lepsze, niż w rzeczywistym świecie. I wszystko początkowo jest lepsze aż do chwili gdy jej druga mama chce zatrzymać Koralinę na zawsze, używając do tego magii i przemocy, i porywa jej prawdziwych rodziców. Koralina musi stawić czoło własnemu strachowi i uwolnić rodziców i dusze trzech martwych dzieci. Na szczęście znajduje w tym pomocnika-czarnego, mówiącego kota.
Moim zdaniem dobra, trochę mroczna animacja na podstawie prozy Neila Gaimana.
Koralina, to dziewczynka, która znajduje w swoim domu drzwi do alternatywnej, lepszej rzeczywistości. Niestety, lepszej tylko pozornie...
Kawał dobrej animacji, nawet nie taki wtórny jak się spodziewałam. Nie zmienia to faktu, że sporo scen jest solidnie strasznych, i pewnie gdybym była dzieckiem sikałabym po nogach. Sprawnie zrealizowany, barwny, zaskakuje pomysłami-możliwe że zaczerpniętymi bezpośrednio z książki, nie czytałam, nie znam się. O wiele lepiej ogląda się z oryginalnej wersji językowej. Nie wiem jak sobie poradził w kinach, ale myślę, że sporo dzieci i rodziców się przeliczyło, bo oczywiście bliżej temu do Nightmare Before Christmas (reżyser) i Corpse Bride (motyw szarej rzeczywistości i wejścia w inny, kolorowy świat).
Tak czy siak, fajna rzecz, można obejrzeć przy herbatce i raczej się nie znudzić.
Świetna rzecz. Film nie uchwycił mrocznego klimatu książkowego pierwowzoru, gdyż Selick zrobił go po swojemu - czyli jako taką gotycko - pastiszową bajkę. Uczta wizualna, tona rewelacyjnych patentów designerskich, świetny angielski dubbing (zwłaszcza Keith Davis w roli Kota), specyficzny klimat. Jeżeli czujecie estetykę Selicka, oglądajcie w ciemno.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach