Wiek: 31 Dołączył: 18 Lis 2008 Posty: 4333 Skąd: Z fali
Wysłany: 2008-12-08, 16:06
Arbuz napisał/a:
Ludzie teraz wszystko ripują :/ nawet komiksy, chuje
Akurat z komiksami to takie złe nie jest. Nie każdemu chce się ściągać z zachodu komiksy, a frekwencja wydawania, rodzaj i cena komiksów wydawanych w Polsce jest dosyć nieprzyjemna. Do tego dochodzi kwestia wielu poronionych tłumaczeń. na szczęście poprawia się to powoli, no i na szczęście 95% wydawanych komiksów to nie są już mangi, do których nic nie mam ale, że np. taki Hellblazer tyle musiał czekać na wydanie w Polsce to skandal.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-12-08, 22:23
Po drugim obejrzeniu nadal jestem pod wrażeniem. Wall-e mnie po prostu rozczula do reszty, np. w tej scenie, kiedy Eva już zasnęła, a Wall-e usiadł na skraju drogi szybkiego ruchu i zaczął machać gąsienicami. No a poza tym scena:
"- Wall-e.
- ?
- Wall-e.
- Mop.
- Mop?
- Mop."
Też jest rozbrajająca. Kto oglądał ten wie, o co chodzi.
A ty to do kina na to biegasz czy jak? próbowałam toto ściągnąć gdzieś z neta, ale nigdzie nie ma, tylko kinówki, a ja nie chcę kinówki, jest gdzieś normalna wersja dostępna, taka zripowana (czy jak to sie zwie)??
Obejrzalam trochę środka i trochę końca.Niestety słynnej akcji z zapadniętą w letarg Evą nie widziałam... Fajne, ale w sumie za mało dialogów, bo jak dla mnie to tego typu dzieła Pixarowe to głównie z fajnych powiedzonek słyną, które potem się cytuje i jest miło (vide: "Pan do kogo?" "Wrzuć to tam z powrotem zaraz, bo naprawdę.." etc.)
Polskie dubbingi w przypadku tego typu filmów są dużo lepsze niz angielskie oryginały,które kompletnie nie są śmieszne (patrz: Shrek, Gdzie jest Nemo?, Kurczak Mały), oglądałam je w obu wersjach i w angielskich oni po prostu mówią, a po polsku mówią prześmiesznie, podobno nawet Eddie Murphy powiedział że polski Osioł z Shreka jest śmieszniejszy od oryginału (tylko nie wiem skąd to wiedział, musiałby dobrze znać polski język...)
Kupiłam dziecku takiego robocika na allegro, zdalnie sterowanego, za bagatelka dwie stówki żarcia na święta nie będzie, za to walle będzie popylał po podłodze.... ona za nim oszalała dosłownie. Każdego dnia musi to obejrzeć!!
Może właśnie cały fenomen polega na małej ilości dialogów? Jak za dużo sie gada to brzdąc niewiele rozumie, a jeszcze mniej zapamięta. A tutaj "walleee, eeeva, kto jesteś?, flora..." prosto i na temat. dzieciak rozumie, powtarza i sie cieszy ze pamięta dialogi z filmu...
Ponadto jeszcze (nie zdążyłam wyedytować posta więc piszę drugiego) - w tym filmie totalnie brak przemocy, nie ma negatywnych bohaterów,którzy chcieliby zrobić krzywdę tym pozytywnym, a tacy są jednak chyba we wszystkich filmikach disneya, jest miłość, przyjaźń, owszem są jakieś tam trudności do pokonania, ale pokonuje sie je łatwo i radośnie, może mało edukacyjne, ale za to absolutnie bezstresowe
Obejrzałem dziś. No przesadzacie z tymi zachwytami. Film miło się ogląda, ale zajebiście jest przewidywalny i wypelniony niepotrzebnymi dłużyznami. Z tą "głebią" to też bym był ostrożny. Robocik uroczy, fajna historyjka. Tyle.
_________________ Good gun for buffalo. The problem is there aren't any hereabouts.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach