Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 01:44 WALL.E
WALL.E
USA 2008, wytw. Pixar
Ziemia w dość odległej na szczęście przyszłości. Planeta została zaśmiecona przez ludzi do tego stopnia, że zmuszeni byli ją opuścić na pokładzie wielkiego statku kosmicznego Axiom.
WALL•E (Wysypiskowy Automat Likwidująco Lewarujący. E•klasa) jest małym robocikiem obdarzonym niezwykłą osobowością. Mieszka sam na Ziemi i czuje się tu bardzo samotny. Wieczory umila sobie oglądaniem jedynej ocalałej wideokasety – musicalu „Hello Dolly” Pewnego dnia poznaje przybysza z kosmosu – nowoczesną i przepiękną EWĘ. Od tej chwili jego życie całkowicie się zmienia, a uczucia do EWY powodują, że WALL•E odkrywa swoje prawdziwe przeznaczenie i wyrusza na wyprawę po niewyobrażalnie fantastycznym wszechświecie.
http://www.filmweb.pl/f399328/WALL+E,2008
Jako honorowa Eva tego forum pozwalam sobie założyć temat o pozornie przeznaczonej dla dzieci najnowszej kreskówce Pixara. O stałej i agresywnej konkurencji między tym studiem, a DreamWorks'em chyba nie trzeba wspominać... Kiedy tylko któreś z nich wypuszcza nowy tytuł, drugie od raz stara się odrobić straty (odpowiedzą na tegorocznego Wall-e'go była oczywiście DreamWorks'owa Kung-Fu Panda, poniekąd całkiem spoko, ale pod względem treści i przesłania - o kilka niebios niżej niż mały pixarowski robocik).
W każdym razie Wall-e'go uznaję za tytuł wart co najmniej uwagi, bo jest to po prostu świetna bajka, technicznie na poziomie XXI wieku, merytorycznie - moralizująca jak najlepsze klasyki La Fontaine'a, a ponadto romantyczna, wzruszająca, śmieszna i w ogóle same plusy.
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 08:14
Jesteś uprzedzony i tyle. Nie wiesz, że w XVIII wieku układanie i opowiadanie bajek było domeną dorosłych, nie dzieci? Że bajki uznawane były za jedną z lepszych form przekazywania w lekki sposób mądrości życiowych?
Jasne, że wiem, ale to niekoniecznie zachęca do obejrzenia bajki (jeszcze robionej komputerowo). Może kiedyś sprawdzę, w sumie chyba będe musiał skoro wypowiadasz się o niej w samych superlatywach.
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 14:32
Maq napisał/a:
Słyszałem o tym Wall-e tak wiele dobrego, ale nie mogę się przemóc, by to obejrzeć, właśnie ze względu na to, że to bajka.
Duży błąd bo to kawał znakomitego kina. W sumie miałem to samo i szedłem na seans z nieukrywanym przekąsem, a potem w kinie oglądałem z zapartym tchem. To taka bajka dla dorosłych raczej, przy okazji GENIALNIE zrobiona. Naprawdę wzruszające kino, najwyższych lotów. Człowiek sam się sobie dziwi jak na to reaguje. Polecam się jednak przełamać i obejrzeć (obowiązkowo)!
Zdecydowanie wolę pixarowskie dzieła od dreamworskowych, powtarzają sie w nich pewne elementy i nawet postacie, np. w Potwory i S-ka występowały poniekąd maskotki z Toy Story i Gdzie Jest Nemo... w ogóle -- strasznie fajowe bajeczki
@Eva ---- będzie to znośne dla 5 letniej panny? nie ma tak jakichś strachów okropnych?
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-21, 23:51
Wall-e'go dzielą od pozostałych animowanych produkcji lata świetlne, to naprawdę przełom jeśli chodzi o animację (zarówno pod względem technicznym jak i fabularnym). Ta "bajka" spokojnie może konkurować w wyścigu do Oskarów z każdym normalnym filmem. Scen przemocy nie ma. Myślę, że dzieci oglądają to jednak na zupełnie innym poziomie niż dorośli ale zapewne z podobnym zachwytem.
Do tradycji Pixara należy to, że każdy film długometrażowy w kinie poprzedzany jest przez film krótkometrażowy. Ta tradycja wynika z tego, że zanim Pixar zajął się produkcją pierwszego filmu pełnometrażowego ("Toy Story" w 1994 roku), robił eksperymentalne krótkie filmiki mające udowodnić, że w ogóle możliwa jest animacja realizowana w całosci na komputerach. Pierwszy film z tej serii, "The Adventures of Andre and Wally B", powstał jeszcze w 1984 roku - gdy Pixar nie nazywał się Pixar, tylko Lucasfilm Computer Graphics Project. Tym razem zanim na ekranie pojawi się "WALL-E", obejrzeliśmy krótki film pixarowskiego weterana Douga Sweetlanda opowiadający o wybitnym prestidigitatorze i jego wiernym partnerze - króliku. Tak jak "WALL-E" "Presto" jest oparty głównie na komizmie pantonimy. Prestidigitator ma magiczny kapelusz, z którego w popisowym numerze wyciąga królika. Tym razem królik jednak jest zły za to, że niedostał obiecanej marchewki, więc zamiast wyjść z kapelusza, złośliwie podkłada prestidigitatorowi pułapkę na myszy, niekończącą się rozwijaną drabinę, kable pod napięciem... a jednak w absurdalny sposób wszystko kończy się happy endem.
Na DVD pojawi się z kolei inny film krótkometrażowy - "BURN-E". Uważni zauważą w filmie "WALL-E" scenę, w której WALL-E i Ewa wlatują na pokład "Aksjomatu" przez drzwi serwisowe, zatrzaskując w kosmosie robota naprawczego, który w efekcie nie może wrócić na statek. Co się z nim stało? Trzeba będzie poczekać na DVD, bo "BURN-E" ma opowiedzieć historię właśnie tego robota...
Wiek: 26 Dołączyła: 17 Lis 2008 Posty: 2103 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-11-22, 18:51
Arbuz napisał/a:
Prestidigitator ma magiczny kapelusz, z którego w popisowym numerze wyciąga królika. Tym razem królik jednak jest zły za to, że niedostał obiecanej marchewki, więc zamiast wyjść z kapelusza, złośliwie podkłada prestidigitatorowi pułapkę na myszy, niekończącą się rozwijaną drabinę, kable pod napięciem... a jednak w absurdalny sposób wszystko kończy się happy endem.
Zajebiste to było, uśmiałam się w kinie.
Arbuz napisał/a:
Na DVD pojawi się z kolei inny film krótkometrażowy - "BURN-E". Uważni zauważą w filmie "WALL-E" scenę, w której WALL-E i Ewa wlatują na pokład "Aksjomatu" przez drzwi serwisowe, zatrzaskując w kosmosie robota naprawczego, który w efekcie nie może wrócić na statek. Co się z nim stało? Trzeba będzie poczekać na DVD, bo "BURN-E" ma opowiedzieć historię właśnie tego robota...
Ale do ściągnięcia pewnie też będzie, co? Bo nie mam w zwyczaju kupować dvd z filmami...
Już gdzieś kiedyś to pisałem. Genialna baja, świetna opowieść i co ostatnio rzadko się zdarza i wśród 'normalnych' filmów, daje do myślenia. Byłem dwa razy w kinie
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Skoro mamy tutaj pisać w zgodzie z językiem polskim to nie nazywajmy tego bajką. Bajka to krótki utwór wierszowany z morałem. Nie, kreskówki i filmy animowane to NIE są bajki.
Tockar zaczyna swoje Cofamy się do czasów Ezopa? Co za różnica jak to nazwiesz? Mówimy o czymś co faktycznie jest kierowane do dzieciaków, nie o "Happy Tree Friends" czy "Gnijącej Pannie", tylko o dziełkach Pixara,które są lekkie, śmieszne z zasady i na pewno mają morał
bajka, podstawowy gatunek ustnej twórczości ludowej, alegoryczna przypowieść, często z życia zwierząt, o charakterze satyryczno-dydaktycznym; utwór narracyjny lub epigramatyczny głoszący naukę moralną
Jak dla mnie Wall-e idealnie pasuje do tej definicji, jako ekranizacja.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
A nawet jeśli nie pasuje, to i tak używamy mowy potocznej, a nie podręcznikowej, a w mowie potocznej tak sie właśnie mówi. Nazywamy bajką, to co leci w TV jako dobranocka, nawet jeśl różni sie to od bajki, jako gatunku literackiego
Bajką nazywamy też to jak się żyje obecnie bogatym żydom w Polsce, albo to co opowiada o zamachu w Gruzji polski prezydent. Jeśli już jesteśmy przy mowie potocznej.
Semantyka nie jest chyba najistotniejsza. Również rozróżniam filmy animowane i bajki. Filmem animowanym jest dla mnie fabularna historia w miarę zracjonalizowana, jak na przykład Animatrix, bajką jest dla mnie Kubuś Puchatek, Smerfy, KungFu Panda czy Wall-e.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Obejrzałem Wall-E wczoraj i jestem pod wrażeniem. Ta bajka to banał zarówno pod względem morału jak i wątku miłosnego ale jest po prostu genialna w tej swojej prostocie. Przyznam, że dawno mnie tak nic nie wzruszyło jak ten mały robocik. Do tego nawiązania do Odysei Kosmicznej i wydaje mi się, że również Fallouta. Piosenka Louisa Armstronga na tle postapokaliptycznego miasta nie jest w stanie skojarzyć mi się z niczym innym.
ps. A tutaj link do recenzji roku z której można się dowiedzieć minimalnie, że Eve to tak naprawdę śnieżnobiały Mac firmy Apple , który ma sprawić, że pobiegniemy do Saturna po laptopy Steve'a Jobsa : http://www.filmweb.pl/f39...?review.id=6823 Szczególnie sponiewierał mnie ten fragment:
"Tymczasem widzimy tu obraz durnego blaszaka, który swoją natarczywością wobec swojej wybranki, "Ewy" doprowadza, łagodnie mówiąc, do szału. Nawet gdy ta zapada w letarg i jest wyłączona, dotyka, głaszcze i trzyma za rączkę, z powodzeniem można przypiąć mu łątkę nekrofila."
Ostatnio zmieniony przez BM 2008-12-06, 15:47, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach