Życie jest muzyką
Crossing the Bridge: The Sound of Istanbul
reż. Fatih Akin (Niemcy, Turcja 2005)
[Od siebie polecam zwrócić uwagę na tego bardzo dobrze zapowiadającego się reżysera. Twardogłowi mogą odpuścić, bo to w końcu turek, ale ich strata. Mam nadzieję, że ktoś założy wkrótce wątki poświęcone innym jego filmom]
Film to efekt niezwykłej wyprawy Europejczyka, który przemierzył ulice Stambułu rejestrując muzykę, w rytm której toczy się życie miasta. Powstała fascynująca muzyczna mozaika: od muzyki elektronicznej poprzez rock i hip - hop do ludowej muzyki tureckiej. W Stambule muzyki nie trzeba szukać. Jest wszędzie. W barach, na podwórkach, na ulicach i w kawiarniach. Punkrock, pop, jazz, rap i folklor. Dźwięki obce i znane, niektóre rozkosznie egzotyczne. Cudowna mieszanka kultury Azji, Europy, Wschodu i Zachodu.
Świetna kulturowa mieszanka. Nie bez znaczenia na ostateczny efekt, są wątki biograficzne reżysera, wyrzutka ze swojego kraju, który jednocześnie w Niemczech czuje się obco. Właściwie jest pomiędzy - tam go nie chcą, bo zdradził kraj emigrując, tutaj też - bo nie jest jednym z rodowitych mieszkańców. W całym filmie, między muzyką, pobrzmiewają echa przeszłości Akina. Polecam ludziom otwartym na oryginalne formuły w kinie współczesnym, jak za pomocą muzyki, można przekazać więcej niż milionem słów.
Ostatnio zmieniony przez BM 2009-01-07, 02:00, w całości zmieniany 3 razy
Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2010-01-01, 21:18
Tak, też widziałam ten film, świetny. Warto wspomniec, że powstał on jako zapis muzycznej wędrówki po Turcji, a dokładniej po ulicach Stambułu, zorganizowanej przez Akina w pewnym sensie także dla kompozytora Alexandra Hacke (występuje też w tym filmie), by mogł się zainspirować dźwiekami tego miasta przy tworzeniu muzyki dla filmu "Glową w mur".
Duzym zaskoczeniem może być dla widza, różnorodność dźwięków, gatunków muzyki, jaka pobrzmiewa w tym mieście. Ale w końcu, czemu sie tu dziwić, lezy ono na granicy dwóch kontynentów i cywilizacji. Pamiętam (a film widziałam już ho! ho! - kawał czasu temu), że największą niespodzianką był dla mnie turecki hip-hop, który nawiasem mówiąc, w warstwie językowej rózni się mocno od amerykańskiego (i pewnie także europejskiego), jest bowiem bardzo rozpolitykowany. No i turecki heavy-metal, bomba. Wzruszyła mnie bardzo pieśń znanej kurdyjskiej, hmm. jak to ująć "piosenkarki"? - raczej nie,chyba bardziej pieśniarki - piękna dziewczyna przejmujaco wyśpiewująca bóle swego narodu. Pamiętam, że była też znana tam diva operowa, z wielką charyzmą... wiem, że wiązała się z nia jakaś ciekawostka.... kurcze, warto by sobie było ten film przypomnieć, naprawdę jest czego posluchać i na co popatrzeć - piękna muzyka, piękne zdjęcia - stary Istambuł, Bosfor, niesamowity klimat miał ten film...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach