Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-12-14, 00:20 Portret rodzinny w czerni i bieli
Portret rodzinny w czerni i bieli / Family Portrait in Black and White
reż. Julia Ivanova (Ukraina, Kanada 2011)
W małym ukraińskim miasteczku Olga Nenija wychowuje sama szesnaścioro czarnoskórych sierot. U Olgi znalazły dach nad głową i opiekę. Ale też twardy "męski chów", który sprawia, że się buntują i szukają dla siebie lepszego życia. Historię bardzo nietypowej ukraińskiej rodziny opowiada film festiwalu WATCH DOCS "Family Portrait in Black and White" ("Portret Rodzinny w Czerni i Bieli"). [opis tokfm.pl]
Rewelacyjny dokument. Ukraińska prowincja zabita dechami, dookoła piękna natura (lasy, rzeki, jeziora), zwierzęta hodowlane, sąsiedzka alkopatologia... A w tym wszystkim grupka czarnych dzieciaków. Skąd one się tam wzięły? Ano z przygód ukraińskich dziewuch z zagranicznymi studentami z Afryki. Gdy po takowej przygodzie okazało się, że dzidzi będzie czarne owe rozrywkowe matki czym prędzej pozbywały się problemu niechcianej pociechy w ukraińskim domu dziecka. No bo to przecież wstyd łazić po mieście z czarnym dzieckiem, a w dodatku strach, bo kraj od nacjonalizmu aż kipi (szkoda, że kretynki nie pomyślały o tym wcześniej ale cóż - nie wymagajmy od matek, które zostawiają własne dzieci zbyt wiele).
No i tymi niechcianymi owocami internacjonalistycznej miłości zaopiekowała się niejaka pani Olga właśnie. Kobieta o wielkim sercu, zaradności i jak mawia jeden z jej czarnych wychowanków... "Stalin w spódnicy". Oczywiście ta ocena jest mocno krzywdząca ale nie można odmówić pani Oldze zasadniczości oraz twardej, wychowawczej ręki. Kobieta stawia raczej na pragmatyzm i surowe realia życia na Ukrainie. Wie, że dzieciaki trzeba "podhodować" do trudnej samodzielności, a nie zagłaskiwać na śmierć. Zresztą ma w tym wszystkim sporo racji. Dzieci są dosyć dobrze zaopiekowanie. Oczywiście czasem ten i ów się wymknie na wódeczkę ale bez przesady... Część z nich przejawia nawet spore zdolności (muzyczne, sportowe). Cześć natomiast raczej równa w dół (np. chłopczyk ze szkoły specjalnej).
Ogólnie to szkoda tych dzieciaków. Część z nich dostała szansę adopcji zagranicznej (od rodzin z Włoch), jednak Pani Olga niekoniecznie chce ich puszczać od razu w świat. Zresztą ma wiele racji mówiąc, że "Ukrainy nie stać na pozbywanie się takich skarbów" (jest to wszak kraj, w którym od kilkunastu lat ma miejsce najbardziej dramatyczna zapaść demograficzna w Europie). Można by powiedzieć, że jest to kraj, w którym w zasadzie przestały się rodzić dzieci, a kto może zwiewa na zachód (czyli taka Ploska do potęgi entej). W dodatku dochodzą do tego dramatyczne problemy tożsamościowe tych dzieciaków. Jeden to np. stuprocentowy ukraiński patriota. Ba! Nawet ukraiński nacjonalista można by rzec. Czujący się zresztą w owym kraju niczym ryba w wodzie i życia nie widzący nigdzie poza nim. Widać, że wyjazd byłby dla niego prawdziwym dramatem (z czasem jednak życie postawi go przed dramatycznym wyborem). Himalaje groteskowego humoru osiąga scena, w której nasz młody czarny gieroj robi pod nosem rasistowskie wrzutki przybyłym na Ukrainę Arabom. Naprawdę ciężko się wówczas powstrzymać od śmiechu. Inny natomiast przemawia jak absolwent sowieckiego uniwersytetu Łomonosowa z czasów jego świetności. Takich niezwykłych scenek jest zresztą więcej. Powoduje to sytuację w której sami nie do końca wiemy jak na to wszystko patrzeć. Jak to ugryźć, jak rozumieć? Ot życie. Po prostu. Ono jak zwykle pisze najbardziej pokręcone i nieprzewidywalne scenariusze.
Podsumowując - wciągający obrazek i szalenie ciekawa rzecz. 9/10. Polecam!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach