Dołączyła: 27 Lis 2009 Posty: 1652 Skąd: stąd i zowąd
Wysłany: 2011-08-25, 22:32 Passione
Passione
reż.: J. Turturro (USA, Włochy 2010)
„Neapol to miasto namalowane za pomocą dźwięków. A muzyka stanowi jeden z najważniejszych jego elementów” – mówi John Turturro, znany amerykański aktor i reżyser z włoskim rodowodem, jeden z ulubionych aktorów braci Coen. Odgrywa on w filmie rolę narratora, próbującego przedstawić widzom muzyczną duszę ukochanego miasta. Neapol to miasto z kontrastów, które przez kolejne stulecia przeżyło najazdy Arabów, Normanów i… amerykańskich turystów. Z każdej z tych kultur przyswoiło jakiś element ...
Uwielbiam Włochy, więc na pewno nie będę obiektywna. Mnie urzekł portret Neapolu, namalowany, zarówno dźwiekiem, muzyką, śpiewem, jak i zdjęciami (Marco Pontecorvo) miasta, przez aktora J. Turturro. Ktoś może się dziwić (tak jak się dzwią na filmwebie), co mi się tam mogło spodobać, odrapane kamienice, bieda (na szczęście skończył się już słynny strajk śmieciarzy) itp. Ale tak to już jest, że tam gdzie jest biednie, tam ludzie uciekają w pieśni, taniec, muzykę. Tam, faktycznie czuje się, że ludzie żyją, ciężko im, o czym często wspominają w rozmowach, ale dzięki temu, że nie mają pieniędzy mają dużo czasu i mogą smakować życie na inne sposoby, ciesząc się tym, co mają, a mają swoje uczucia, namiętności, marzenia i swoje piękne miasto, tak bardzo doświadczane przez los (nie dosyć, że ucierpiało wskutek wojen i najeźdźców - stąd mieszanka ras i kultur, to jeszcze wulkan je gnębi i straszy).
Muzyka rewelacyjna, bardzo różnorodna, niesamowicie eskpresyjna, dotykająca przeróznych tematów, od miłości, poprzez od prostytucję do pieśń-wyzwania do Wezuwiusza. Niesamowite głosy, interpretacje, także trochę humoru. I co najważniejsze, nienachalny Turturro, który pojawia się kilka razy i to na bardzo krótko, nie zapominając, że w roli głównej występuje Neapol. Sporo zdjęć archiwalnych, z występów gwiazd neapolitańskich gwiazd, w tym Sergio Bruni ze słynnym "o sole, mio", ale także filmy z bombardowania miasta i wyzwolenia podczas II wojny.
Jestem bardzo zadowolona z seansu, odleciałam do Neapolu, zobaczyłam go i nie umarłam, może dlatego, że na ekranie kina. I to jakiego kina, poznańskiego Rialto, (przed) ostatni seans przed wielkim remontem. Kino Rialto, już nie będzie takie samo, mam nadzieję, że Neapol, pozostanie ciągle takim jakim jest, nie zatraci swego klimatu, chociaż zyczę jego mieszkańcom, choćby ociupinkę poprawy bytu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach