Jezus Chrystus Zbawiciel / Jesus Christus Erlöser
reż.: Peter Geyer (Niemcy 2008)
Film opowiada o monodramie napisanym i zagranym przez Klausa Kinskiego. Kinski pracował nad nim ok. 10 lat - a przynajmniej tak twierdzi, jak wiadomo często kłamał. W spektaklu Kinski wciela się w rolę Jezusa, który powtórnie przyszedł nauczać ludzi i - jak sam zaznacza - "nie jest oficjalnym kościelnym Chrystusem". Kinski wówczas był jeszcze przed swoimi największymi rolami, poprzez tę sztukę chciał się wybić do elity artystycznej I ligi. Film dokumentuje przedstawienie z 20. listopada 1971 w Deutschlandhalle w Berlinie. W trakcie przedstawienia doszło do wielu incydentów, publiczność przeszkadzała w odegraniu przedstawienia, a Kinski dostał swoich maniakalnych napadów szału, wyzywał widzów, schodził ze sceny itp. Wbrew pozorom film ma zaskakujące zakończenie.
Nikolaus Nakszyński powszechnie znany i lubiany, nie ukrywam, że jeden z moich ulubionych aktorów. Dokument jest rewelacyjny (choć momentami trochę monotonny), porusza wiele ciekawych wątków. Skomplikowaną osobowość furiata Kinskiego, który był zarówno wielkim artystą jak i kabotynem i mitomanem. Klimat epoki z jej kontrkulturowymi trendami. Niezrozumienie między artystą i publicznością. Specyficzną sytuację, w której Kinski wyraźnie gra ówczesnymi motywami kulturowymi, ale wpada w szał, gdy ludzie - zgodnie z duchem epoki - utożsamiają go z odgrywaną postacią i reagują na przedstawienie zgodnie z konwencją teatru otwartego.
Zdecydowanie polecam entuzjastom Kinskiego i fanom dobrego kina.
Darzę sympatią wszystkich ludzi, którzy robią fajną oborę. Kulturalny rozpizdziaj i artystyczna rozpierducha to coś bez czego wg mnie prawdziwy artysta nie może się obejść. Kult nad kulty.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach