FF - Forum Filmowe

Poprzedni temat «» Następny temat
Solidarni 2010
Autor Wiadomość
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-27, 13:35   Solidarni 2010

Solidarni 2010
realizacja: Ewa Stankiewicz i Jan Pospieszalski

"Solidarni 2010" To zapis rozmów, jakie autorzy nagrali w dniach żałoby narodowej i pogrzebu pary prezydenckiej na Wawelu. Producentem filmu jest Robert Kaczmarek - ten sam, który wspólnie z Grzegorzem Braunem zrealizował film „Towarzysz Generał”, poświęcony Wojciechowi Jaruzelskiemu.

Film miał być pierwotnie nadany pod tytułem „Będę tu” w ubiegłym tygodniu. W TVP obraz wzbudził jednak olbrzymie emocje i emisja została przesunięta. Autorzy wykorzystali to: do zdjęć nakręconych w Warszawie przed Pałacem Prezydenckim dodali zdjęcia zrealizowane w Krakowie, podczas pogrzebu. Jan Pospieszalski przyznaje, że film wzbudził kontrowersje w TVP. – Zarzucano obrazowi, że jest chaotyczny. Ja uważam to za walor, bo jest to zrealizowany na gorąco zapis świadomości Polaków pogrążonych w żałobie – mówi „Rz”.

Ewa Stankiewicz to dokumentalistka, która stała się znana dzięki filmowi poświęconemu śmierci Stanisława Pyjasa. Zrealizowała go z Anną Ferens. Film spowodował zwolnienie z pracy w "Gazecie Wyborczej" Lesława Maleszki, długoletniego konfidenta Służby Bezpieczeństwa występującego pod pseudonimem Ketman. Donosił on na Pyjasa oraz jego przyjaciela Bronisława Wildsteina (dziś publicysty „Rz”).

Osoby, które widziały już zmontowany film mówią, że wywoła on jeszcze bardziej gorący odzew niż „Towarzysz Generał” i „Trzech kumpli” – To bardzo mocny materiał. Jego realizacja była możliwa tylko dzięki zaufaniu, jakim cieszyli się autorzy. Żadni inni dokumentaliści nie byliby w stanie uzyskać takich wypowiedzi, bo w dniach żałoby stosunek ludzi do mediów był bardzo nieprzychylny, a niekiedy nawet agresywny – mówi „Rz” osoba z TVP prosząca o zachowanie anonimowości. [źródło Rzeczpospolita]


















_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 30
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 4083
Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-04-27, 19:11   

Kampania trwa! Hej sia la la. :lol:
_________________
36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff


"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
 
 
Ostatni Surfer 
ostatni surfer kali jugi



Wiek: 30
Dołączył: 18 Lis 2008
Posty: 4083
Skąd: Z fali
Wysłany: 2010-04-28, 15:10   

To aktor łkał w dokumencie Pospieszalskiego

Aktorski popis w filmie Pospieszalskiego

"Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że wszystko było zaplanowane. KGB to są poważni ludzie, oni nie puszczają farby" - mówi Janowi Pospieszalskiemu przez łzy w filmie TVP mężczyzna pod Pałacem Prezydenckim, po katastrofie Tu-154. Okazuje się, że był to aktor...

W poniedziałek telewizja publiczna wyemitowała dokument "Solidarni 2010". Reportaż przygotowany przez Ewę Stankiewicz i Jana Pospieszalskiego wzbudził wiele kontrowersji. Obok treści, które przypominały fenomen wydarzeń, jakie miały miejsce w trakcie żałoby narodowej, po tragicznej śmierci prezydenta pojawiły się bowiem wypowiedzi atakujące Rosjan, media czy polityków niezwiązanych z obozem Lecha Kaczyńskiego. Dyskusję podgrzewa fakt, że jednym z głównych bohaterów dokumentu jest aktor - Mariusz Bulski. W ciągu pierwszych 20 minut filmu pojawia się on na ekranie sześć razy. W rozmowie z "DGP" zapewnił, że jego udział w tej produkcji ma charakter prywatny. Nie chciał natomiast odpowiedzieć na pytanie, czy poinformował twórców reportażu o swojej profesji. I czy za występ przed kamerą zainkasował gażę.

Bulski już na wstępie filmu w bardzo emocjonalnej wypowiedzi filmu sugeruje, że katastrofa prezydenckiego samolotu mogła nie być tragicznym zdarzeniem losowym. "Ludzie, którzy całe swoje życie poświęcili, żeby walczyć o prawdę (...) w ciągu jednej sekundy zginęli i tak prosto. Zaczynam się bać, że to nie był przypadek" - łka Bulski. "Mam takie intuicyjne uczucie, że znów zostaliśmy sprzedani" - dodaje po chwili. W kolejnych minutach filmu twórcy rozwijają jego wypowiedzi, które mają coraz ostrzejsze tezy. Bulski sugeruje, że za wypadkiem tupolewa mogło stać KGB. "Wszystkie dotychczasowe doświadczenia wskazują, że wszystko było zaplanowane, przemyślane i doprowadzone do efektu. KGB to są poważni ludzie, oni nie puszczają farby" - mówi. W ostatnim epizodzie, w jakim się pojawia, twierdzi, że premier Rosji Władimir Putin ma krew na rękach. "Cały świat odbiera to jako pojednanie, że są to gesty, kiedy ten pan, który ma krew na rękach, przytula mojego premiera" - stwierdza Bulski.

Jan Pospieszalski twierdzi, że o tym, że jeden z bohaterów jest aktorem, dowiedział się już po montażu filmu. Zapewnia jednak, że nawet gdyby wiedział to wcześniej, nie wpłynęłoby to na kształt produkcji. "Każdy ma prawo do wypowiadania własnych opinii przed kamerą, niezależnie od tego, czym się zajmuje. Zdecydowaliśmy się na rozmowę z tym człowiekiem, bo widzieliśmy go pod Pałacem Prezydenckim przez kilka dni" - powiedział nam Pospieszalski. Medioznawca prof. Wiesław Godzic sugeruje, że rozwiązaniem dla takich dwuznacznych sytuacji jest opisanie profesji, jaką wykonuje rozmówca. "To model amerykański, gdzie każdy rozmówca mediów jest opisany imieniem, nazwiskiem bądź skrótem nazwiska oraz zawodem, jaki wykonuje, lub miejscem zamieszkania. To daje odbiorcy możliwość oceny wagi wypowiadanych słów" - wyjaśnia prof. Godzic.

źródło: dziennik.pl
-----------

Może i była to prywatna opinia, a może rodzi na się polski Michael Moore, gdyż ten z tego co pamiętam miał w którymś filmie podstawione osoby. :hahaha:
_________________
36. Many have arisen, being wise. They have said "Seek out the glittering Image in the place ever golden, and unite yourselves with It."
37. Many have arisen, being foolish. They have said, "Stoop down unto the darkly splendid world, and be wedded to that Blind Creature of the Slime."
38. I who am beyond Wisdom and Folly, arise and say unto you: achieve both weddings! Unite yourselves with both!
41. But since one is naturally attracted to the Angel, another to the Demon, let the first strengthen the lower link, the last attach more firmly to the higher.- Aleister Crowley, Liber Tzaddi
"Conscious faith is freedom. Emotional faith is slavery. Mechanical faith is foolishness."G.I.Gurdjieff


"Gdy rządzi się prosto i spokojnie, ludzie stają się prostoduszni i lojalni. Gdy rządzi się przez nakazy i zakazy, ludzie stają się sprytni i podstępni."
" Im więcej zakazów i nakazów tym ludziom żyje się marniej."
"Im więcej praw i zasad się ustanawia, tym więcej będzie złodziei i rozbojów"
-Księga Dao i De
 
 
BM 
hurtowy filmożerca



Wiek: 30
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 5239
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-04-29, 16:05   

Trochę mnie jednak śmieszy, że gdy Ewa Stankiewicz kręci dla TVN "Trzech kumpli" to wszyscy klepią ją o plecach i rozdają nagrody. Gdy natomiast zabiera się za temat dla tzw. salonu niewygodny to zarzuca się jej agitację i manipulację (nawet nie jej tylko Pospieszalskiemu, którego rola była tu drugoplanowa ale który ma już odp. łatkę i łatwiej go zdyskredytować). Przy okazji - w filmie wystąpiło trzech aktorów, a nie jeden (dwoje nawet bardziej znanych od tego, którym niektóre media się tak podniecają). Przyszli oni pod pałac oddać hołd prezydenckiej parze jak gro innych, publicznych osób. Nie bardzo rozumiem co w tym dziwnego? W protestach przeciw pochówkowi na Wawelu też brała udział aktorka. Jakoś nie słyszałem wówczas żeby Gazeta Wyborcza robiła z tego aferę. ;)

Polecam dwa poniższe teksty (oświadczenie autorki filmu i opinia znanego krytyka filmowego - Krzysztofa Kłopotowskiego).

A "Solidarnych" niech każdy sobie obejrzy i zam wyciągnie wnioski. Moim zdaniem taka Polska też istnieje i jak najbardziej należy ją pokazywać.

Autorka filmu - Ewa Stankiewicz napisał/a:
Oświadczenie Ewy Stankiewicz na temat filmu "Solidarni 2010"

Szanowni Państwo!

Film „Solidarni 2010” jest mojego autorstwa, ja ponoszę za niego wyłączną odpowiedzialność, jest zrobiony według mojego scenariusza i zmontowany w mojej obecności. Ataki na Janka Pospieszalskiego mają zły adres.

Nie mam szefa, jestem „wolnym strzelcem”, pod Pałac Prezydencki poszłam spontanicznie z własnej woli, z kamerą, w odruchu utrwalenia czegoś ważnego. Nagrywanymi rozmowami zainteresowała się TVP. Chcąc porozmawiać przed kamerą z kimś, kto był na miejscu w Katyniu – na uroczystościach, które się nie odbyły – umówiłam się z Jankiem Pospieszalskim na Krakowskim Przedmieściu (ktoś powiedział mi że on miał relacjonować uroczystości z Katynia i on m.in. poinformował ludzi o tragedii). Tam na ulicy przed Pałacem zobaczyłam, jakim wielkim szacunkiem darzą go ludzie w jak wielkiej masie i to – od razu uprzedzam krzywdzący stereotyp – wcale nie przez ludzi określanych mianem „moherów”.

Starałam się przekazać głęboką potrzebę złączenia się w bólu, wzajemnego wsparcia, ale i troskę o Państwo i potrzebę wyrażenia patriotycznych uczuć, szacunku do państwa, do Prezydenta, jako głowy państwa, w sytuacji zagrożenia, najpoważniejsze obawy dotyczące przyczyn katastrofy i dezaprobatę wobec mediów, czyli te emocje które tak bardzo były obecne wśród osób zgromadzonych pod Pałacem Prezydenckim.

Nie roszczę sobie pretensji do całościowego uchwycenia procesu żałoby.
Była to próba uchwycenia nastrojów i zarejestrowania – jak to odebrałam – pewnego zrywu społecznego który dokonuje się na moich oczach. Była to też próba przywrócenia równowagi w jednostronnych relacjach medialnych z żałoby – całkowicie pomijających lęki i obawy społeczne, czy przyczyną katastrofy nie był zamach. Oraz próba oddania głosu ogromnej części społeczeństwa – która sama o sobie mówi, że od lat była dyskryminowana i upokarzana przez media. Ludzie przed naszą kamerą tłumaczyli się: czy ja wyglądam jak moher? Czy jestem ciemniakiem? Mam dwa fakultety, prowadzę firmę.

Nikt z tych ludzi nie zabraniał innym na swój sposób przeżywać tragedii, nikt nikogo nie poniżał ani nie uważał że ma patent na bycie prawdziwym Polakiem i wyłączność na przeżywanie żałoby. Ale oni także mają prawo do uczestniczenia w życiu społecznym, wyrażania swoich poglądów, reprezentacji w mediach i szacunku. Dojmujące poczucie braku tego wszystkiego odebrałam jako bardzo niepokojący sygnał dotyczący naszego życia społecznego zwłaszcza w dziedzinie wolności słowa.

Nikogo nie pytałam, na kogo głosował, a jak sam mówił, te wypowiedzi zostały usunięte z filmu. Nikogo nie pytałam o zawód – na kilkaset osób, z którymi rozmawiałam, może w 4 przypadkach pada to pytanie – naturalnie rodzące się z przebiegu rozmowy.
Pierwsze pytania „Co tu robisz, po co tu przyszedłeś, co czujesz?” Prowokowały do dalszej rozmowy, która była spontaniczna.

Na około 100 pokazanych w filmie osób jest chyba 3 aktorów (być może jest jeszcze ktoś nierozpoznawalny) i przynajmniej jeden reżyser (Lech Majewski). Przypuszczam, że są profesorowie, studenci, kucharze, właściciele firm, itp. Nie wiem, bo tak jak mówię, nie pytałam o zawód. Nie uważam, żeby bycie aktorem wykluczało możliwość przeżywania żałoby i dzielenia się swoimi uczuciami.

Rozmowa z człowiekiem, której wiarygodność podważają niektóre media, dlatego że jest aktorem, była niezwykle dramatyczna. Może dla niektórych jest zbyt patetyczna. Dla mnie stanowiła duże przeżycie. Była to druga noc po katastrofie. Nie było jeszcze trumien w Pałacu. I tak jak w dzień gromadzili się ludzie, tak w nocy było praktycznie pusto. Poza ekipami sprzątającymi znicze. Jakiś człowiek samotnie stał przy barierkach i ktoś z mojej ekipy (chyba dźwiękowiec) podszedł do niego, a w ślad za nim ja dołączyłam do rozmowy. Nie będę opisywać co czułam, kiedy z nim rozmawiałam, bo łatwo byłoby to wyszydzić. Tak czy inaczej, kiedy na drugi dzień dowiedziałam się, że jest aktorem (znów go spotkałam pod Pałacem), rzeczywiście zastanawiałam się, czy użyć tej rozmowy w montażu i narazić się na zarzuty, których się spodziewałam, czy zgodnie ze swoim sumieniem podzielić się z widzami rozmową, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Ponieważ ja byłam pod Pałacem codziennie i Mariusz też – zaznajomiliśmy się. Wcześniej go nie znałam. Rozmowa była spontaniczna, szczera, i niezainicjowana przeze mnie, mam na to świadków – ekipę filmową, ludzi poznanych przy okazji wcześniejszego projektu filmowego.

Film nie pokazywał całego przekroju społeczeństwa, ani też zjawiska żałoby z całą oprawą np. sprzedażą zniczy itp. Ale jeśli nikogo nie wzburza półgodzinna relacja z protestu 200 ludzi przeciwko pochowaniu Prezydenta pod Wawelem (nie mówię już o oddaniu głosu drugiej stronie), to skąd protesty przeciwko uchwyceniu procesów które zachodzą w wielotysięcznym tłumie, procesów niezaprzeczalnych, których byłam świadkiem.

Nie chcę podsycać kłótni, chciałabym, żeby w Polsce było miejsce dla różnych poglądów, i żeby za wyrażanie uczuć, przekonań i systemu wartości nikt nie był narażony na inwektywy. Według mnie Ci ludzie pokazani w filmie są piękni, pełni dobrych uczuć, nikogo nie obrażają. Ostre słowa na temat rządu wynikają z autentycznej troski o kraj.

Nie wiem jak mam się podzielić tym, co zaobserwowałam na tej ulicy w skali MASOWEJ (dosłownie trudno było o rozmowę bez tego tematu, a tych rozmów przeprowadziłam kilkaset): „Przestańcie kłamać!” Znów: cały przekrój społeczny! Młodzi, starzy, wykształceni, artyści, rolnicy. Rzetelne media są gwarantem autentycznej demokracji, silnego i dobrego państwa. Jeśli ludzie czują dyskomfort w tak wielkiej skali – to zamiast się na nich obrażać, może warto zrewidować swoją postawę. I dostrzec wartość w odmiennym zdaniu, w braku cenzury, także tej mentalnej. Chyba lepiej żyć w kraju, w którym ludziom nie zamyka się buzi, nie pacyfikuje się ich z góry agresją słowną zubożając i spłaszczając wszelkie poważne dyskusje. Te poważne dyskusje, a w ślad za tym potrzebne działania, często zaczynają się od najprostszych banalnych pytań, które urzędnicy szepczą sobie na ucho, a ulica stawia je głośno.

Ewa Stankiewicz
Autorka filmu „Solidarni 2010”


Rzeczpospolita napisał/a:
Krzysztof Kłopotowski: Zapis przebudzenia narodu

Dzięki współodczuwaniu Jana Pospieszalskiego z rozmówcami obejrzeliśmy obraz pełen smutku i refleksji, a nie zapowiedź zemsty za poniżenia prezydenta – pisze publicysta.

Osiągnięcia prezydentury Lecha Kaczyńskiego dla wielu ludzi pozostają sporne. Ocenę wyda historia. Natomiast ocenę urzędu prezydenta Rzeczypospolitej jako opoki polskiej racji stanu już wydał naród, składając hołd tragicznie zmarłej parze prezydenckiej. Królewski pochówek wyznacza każdemu następcy na najwyższym urzędzie miarę, której ten sprosta lub nie.

Nadany w TVP 1 w poniedziałek reportaż dokumentalny „Solidarni 2010” Ewy Stankiewicz przy współpracy Jana Pospieszalskiego zapisuje na gorąco przebudzenie się polskiej tożsamości. Świadkowie wydarzeń odkrywają, że pragną być Polakami, inni zaś tylko to, że mają odwagę mówić o tym publicznie do kamery. Przestają wierzyć zakłamanym mediom. Widzą podobieństwo zgromadzeń ku czci zmarłego prezydenta i reszty ofiar katastrofy do pierwszej pielgrzymki papieża Jana Pawła II z roku 1979 i Sierpnia rok później.

Trudno przecenić rolę Pospieszalskiego występującego dzisiaj w roli współkreatora polskiej świadomości. Prowadząc od lat w TVP program „Warto rozmawiać”, zdobył zaufanie części opinii publicznej, która przechowała wartości narodowe. Dlatego otwierają się przed nim ludzie wierzący w Polskę, jak i ci dopiero nawracający się na patriotyzm. Czują, że znajdą u niego życzliwe zrozumienie.

W filmie znalazły się wypowiedzi kilkudziesięciu osób z setek tysięcy zgromadzonych. Oczywiście ich wybór był zgodny z zamiarem autorów dokumentu. Czy uprawniony? Nikomu nie wolno zawłaszczać tych tłumów, gdzie byli zwolennicy różnych obozów politycznych. Ale chyba można wyciągać wniosek z dominującego nastroju.

Oto przed trumnami prezydenckiej pary przeszło 180 tysięcy ludzi z całego kraju (niektórzy z małymi dziećmi), którzy wcześniej czekali od ośmiu do 18 godzin na sposobność krótkiego przyklęknięcia i modlitwy! Wytrwali żałobnicy. To była krew z krwi, kość z kości tego narodu, a nie jacyś szaleńcy. Jedni potraktowali czas spędzony w kolejce jako okazję do pokuty, inni jako okazję do rozważań na temat roli prezydenta Lecha Kaczyńskiego w obronie polskich interesów, historii relacji polsko-rosyjskich czy stanu życia publicznego w kraju z moralnego punktu widzenia. Wnioski z tych rozważań poznamy niebawem.

Moim skromnym zdaniem dostaliśmy tu przykład dziennikarstwa obywatelskiego. Przecież z narodowej refleksji może skorzystać każda partia polityczna, jeśli tylko zechce i potrafi.

Krytycy zarzucają Pospieszalskiemu brak obiektywizmu. Wyobraźmy więc sobie w tej roli innego dziennikarza. Niech miałby odwagę być dzień w dzień, noc w noc wśród żałobników przed pałacem prezydenta, który zginął w Rosji, a który wcześniej latami był szkalowany w mediach. Co na przykład usłyszałaby od ludzi Monika Olejnik, promotorka posła na „P”? Albo wprawiony w kontaktach na żywo z opinią publiczną w „Szkle kontaktowym” i obyty z kamerą Grzegorz Miecugow?

Mielibyśmy inny zapis świadomości narodowej. Ujrzelibyśmy twarze wykrzywione gniewem. Krytycy niechaj baczą, czego pragną, gdyż może być im to dane. To właśnie dzięki współodczuwaniu Jana Pospieszalskiego z rozmówcami dostaliśmy obraz smutku i refleksji, czasem chrześcijańskiej, zamiast zapowiedzi zemsty za poniżenia naszego prezydenta i polskiej tożsamości.

Gdyby w roku 1979 Telewizja Polska na gorąco nadawała wypowiedzi ludzi zgromadzonych na placu Zwycięstwa w Warszawie, a ci nie baliby się mówić, co byśmy usłyszeli? Pewnie to samo, co dzisiaj w „Solidarnych 2010”: prasa i telewizja kłamią, Polska jest zależna od Rosji, której nie można ufać, podobnie jak partii będącej u władzy. Byłyby także głosy, że Adam Michnik jest bohaterem narodowym, a nie wyobcowanym kłamcą – jak twierdzi propaganda.

Dziś Michnik zwalcza polski nacjonalizm, który wyniósł go do medialnej władzy. Historia zatacza koło jak w dramatach Szekspira. Kto był na szczycie, nieubłaganie spada w dół z krzykiem grozy.
_________________
tell me what you don't like about yourself
 
 
 
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group SiteMap
Template NoseBleed2 v 0.2 modified by Nasedo & BM, downloaded from theme4u website

forum filmowe FORUM FILMOWE forum filmowe

e-mail: admin@forum-filmowe.pl
[ kontakt, współpraca, wymiana bannerów, zapytania, uwagi, reklama ]

Page Ranking Tool stat4u