Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-11, 15:57
Arbuz napisał/a:
BM napisał/a:
A obecnie większym tabu jest wychwalanie SS i zagłady Żydów niż plucie na chrześcijan. To takie podkręcanie ekstremy i tyle - nic nowego.
Ale Izrael robi teraz świetną robotę w Palestynie. Temat wałkowany wiele razy, więc krótko - rasizm ok, bo niesie wiele pozytywnych aspektów jak niesprawiedliwość i cierpienie, ale 'biała duma' nie tyle, że nie ma nic wspólnego z kultem śmierci, co stoi do niego w opozycji. Proste.
Jakby nie pejsaty i amerykański zamordyzm, to cały ten arabski terroryzm już dawno by się przekierował na Europę, a tak mają swojego wroga na miejscu i jest spokój. Tam się nikt nie pierniczy w hocki klocki - wjeżdżają buldożerami, albo atakują rakietami z powietrza, a potem się ew. zastanawiają czy przypadkiem nie zginęło za dużo postronnych osób. Gdyby w Europie stosowano takie podejście, to ekstremalna poprawność polityczna z jaką obecnie mamy do czynienia nie miała by prawa bytu.
Ale jakoś nie zauważyłem, żeby w/w zespoły "prawicowe" wychwalały w swoich tekstach żydowskie masakry na Arabach czy realną gotowość do zrobienia atomowego holocaustu na pół regionu. Przecież to nie jest w modzie. Lepiej już wychwalać SS i Al-Kaidę.
Osobna sprawa, że Stalin wymordował znacznie więcej ludzi niż Hitler. Jakoś też nie widzę takiej fascynacji śmiercią na tym polu ze strony tych ekstremalnych kapel. Brunatne fascynuje bardziej niż czerwone bo jest wizualnie bardziej atrakcyjne (te trupie czaszki, czarne mundury, runy, tajemnice, atmosfera mistycyzmu) ale to drugie (czerwone) ma znacznie więcej trupów na liczniku. A miano największego obozu koncentracyjnego wcale nie należy do Oświęcimia tylko do Workuty. Norman Davis bardzo szeroko to opisał w swojej książce "Europa Walczy", gdzie bezlitośnie obnaża utarte w historiografii mity (swoją drogą świetna rzecz, bardzo polecam): http://www.polskatimes.pl...akami,id,t.html
Tak naprawdę to całe lądowanie w Normandii pod względem strat nie było niczym niezwykłym wobec tego co się działo na wschodzie. No ale siła telewizji i tytułów takich jak "Szeregowiec Rayan" czy "Kompania Braci" robi swoje. A jeżeli spojrzymy na suche liczby to podczas lądowania w Normandii zginęło raptem ok 10-12tys. osób po stronie aliantów, a po stronie Niemców liczbę zabitych szacuje się na 4-9 tys. Cała kilkunastotygodniowa kampania na tym terenie (już po zakończonym sukcesem wylądowaniu na plażach) to ok. 40 tysięcy zabitych po stronie aliantów. Dla porównania w wojnie zimowej (czyli Radziecko-Fińskiej) straty po stronie ZSRR wyniosły 126 875 zabitych i zaginionych oraz 264,908 rannych, a po stronie fińskiej odp. 26 662 zabitych i 39 886 rannych. W bitwie o Stalingrad po obu stronach łącznie było około 1,5 miliona zabitych i rannych. W bliższej nam kampanii wrześniowej straty po stronie polskiej wyniosły ok 65tys. zabitych i 130 tys. rannych, a po stronie Niemieckiej (w/g poufnego źródła z niemieckiego ministerstwa wojny) 91 278 zabitych, 63 417 ciężko i 34 938 lżej rannych.
Nie mieszajmy też zespołów neopogańskich, z zespołami neonazistowskimi. Wiem, że te subkultury się przenikają ale ja jednak widzę pewną różnicę miedzy czczeniem starosłowiańskich czy starogermańskich bóstw, a modleniem się do Adolfa.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Jakby nie pejsaty i amerykański zamordyzm, to cały ten arabski terroryzm już dawno by się przekierował na Europę, a tak mają swojego wroga na miejscu i jest spokój.
Na pewno takie mieli intencje hehe ...ale to nieważne z jakiego tytułu, ważne że jest wesoło
Standardowy metalowiec to jednak ciągle człowiek w katanie słuchający thrashu czy heavy. Simpson ma zaburzone postrzeganie bo za dużo czasu spędza w określonym otoczeniu.
Najwięcej czasu spędzam w otoczeniu kompa i browarów
Ja po prostu nie lubie tych wszystkich subkultur, a wlasnie metaluchy, skini i punki zrzeszają najwięcej debili i troglodytów. No przecież czlowiek z łbem jak arbuz sam to potwierdza pisząc o tym krojeniu innych. Zresztą jak 25-cio letni koleś bawi się w bronienie jakiejkolwiek subkultury to znaczy że jest cofnietym w rozwoju debilem przecież.
Nie mam nic przeciwko NSBM, bo ekstremalne poglady pasują do black metalu, tylko śmieszy mnie to bratanie się metali ze skinami, których zdecydowana większość to przecież imbecyle bez poczucia humoru. Śmieszy mnie to że część moich znajomych metaluchów nagle odkryła rzekoma wyższość bialej rasy i ciężko już się z nimi dogadać. To właśnie taka obecna głupia moda, jak dawniej na pogaństwo, tak teraz na rasizm i dumę rasową.
Arbuz napisał/a:
ale 'biała duma' nie tyle, że nie ma nic wspólnego z kultem śmierci, co stoi do niego w opozycji. Proste.
No właśnie o tym mowiłem.
I nadal będę nazi skinow nazywał boneheadami, bo skinhead rasista to dla mnie pozer i tyle. No ale ja sie przecież nie znam i tylko udaję
Arbuz napisał/a:
egocentryzm wypływa z niemal każdego twojego postu :
Nie mam nic przeciwko NSBM, bo ekstremalne poglady pasują do black metalu, tylko śmieszy mnie to bratanie się metali ze skinami, których zdecydowana większość to przecież imbecyle bez poczucia humoru.
No trudno się z tym nie zgodzić... Kurwa ostatnio za często się z Tobą zgadzam. Pierdole, nie słucham więcej hh.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
A zauważyliście ta prawidlowośc, że najzabawniejsi ludzie, np goście z Monty Pythona czy też wielu innych komikow, to ludzie o poglądach lewicowych albo apolityczni? Znacie jakiegoś zabawnego prawicowca? Ja naprawdę nie mam nic przeciwko czyims poglądom na temat rasy czy polityki, kocham wolność i myślę że każdy ma pelne prawo glosić to, na co ma tylko ochotę, obojetne czy to uwielbienie dla Adolfa czy wujka Lenina. Oceniam ludzi głównie przez pryzmat inteligencji i poczucia humoru. Dlatego właśnie nie lubię prawicowcow, którzy w 95% sa centralnie kurwa czerstwi i pompatyczni jak Warraha
bo skinhead rasista to dla mnie pozer i tyle. No ale ja sie przecież nie znam i tylko udaję
Wiesz, czasem przejdę się na jakieś reggae i nie tylko dlatego, że u mnie na osiedlu często są tego typu sztuki. Ale przede wszystkim dlatego, bo fajnie mi się bawi ze skinami. I nieraz obserwuję, wystraszone twarze albo zniesmaczenie takich jak ty, jak widzą zbliżającą się chmarę łysych zbirów, pozdrawiających się "Hail Hitler!". Oi ze swastyką na t-shircie w Sosnowcu, to też żadna sensacja. Tylko, że to są ludzie w przeciwieństwie do ciebie, którzy mają łeb na karku i rzeczywiście wali ich co myślą inni, a często wykorzystują niewiedzę innych dla własnej uciechy. Dlatego nie miej mi za złe, że się z ciebie śmieje, gdy piszesz jak jakaś pryszczata hipisówka, która dopiero co odkryła świat subkultur.
I nieraz obserwuję, wystraszone twarze albo zniesmaczenie takich jak ty, jak widzą zbliżającą się chmarę łysych zbirów, pozdrawiających się "Hail Hitler!"
kurwa też się pozdrawiałem z niektorymi w ten sposób
Nadal nie czaisz o co mi chodzi zresztą nie czuje przestrachu ani zniesmaczenia na widok bandy matołów po zawodówce ze skrajną tępotą wypisaną na facjatach. Odczuwam raczej tylko pogardę i rozbawienie przykro mi
Wiesz, ja sam dla prowokacji młodzieńcem będąc przyczepialem sobie swastyki na plecaku i tego typu historie. Też mialem ubaw z bulwersow. Potrafię odróżnic prowokację dla jaj od tępoty umyslowej. Więc nie pierdol.
Wiesz, to ma swoją wartość. Bycie wesołym, pogodnym człowiekiem o lewicowych poglądach teraz jest na topie. Bycie ortodoksem o prawicowych poglądach to największy grzech, obciach, passe. Taki marsz pod prąd zawsze budzi u mnie pewien rodzaj szacunku.
No one like them. They don't care.
I wydaje mi się, ba jestem pewien, patrząc po moich kolegach, przyjaciołach z tych kręgów, że oni po prostu mają w dupie krytykę i robią swoje. Cokolwiek to jest. Nikomu się nie chcą przypodobać, są wyrzutkami i im to pasuje. Ba, są z tego dumni. Podziwiam to. Naprawdę. Ja bym tak nie mógł.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Wiesz, to ma swoją wartość. Bycie wesołym, pogodnym człowiekiem o lewicowych poglądach teraz jest na topie. Bycie ortodoksem o prawicowych poglądach to największy grzech, obciach, passe.
Ja nie wiem, bo nigdy nie byłem na topie Rozmawiamy w tej chwili o metalach, a wśród nich apolityczność, dystans do rzeczywistości i nie pierdolenie bzdetów o wyższości rasowej zdecydowanie nie jest w modzie.
Na chuj sie w ogóle podniecać kolorem skóry jak się zyje w kraju, gdzie 99,9% ludzkości jest tego samego koloru? Niby od kogo mialbym sie czuć lepszy ze wzgledu na kolor skory , skoro czarngo widzę raz na ruski rok w Kielcach?
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-12, 02:16
Simpson napisał/a:
Znacie jakiegoś zabawnego prawicowca?
Wojciech Cejrowski.
Simpson napisał/a:
i myślę że każdy ma pelne prawo glosić to, na co ma tylko ochotę, obojetne czy to uwielbienie dla Adolfa czy wujka Lenina.
Czyli jakby Cię w imię wolności słowa wciągnęli na listę redwatch albo nazwali rodzicielkę brzydkim wyrazem na k. tylko dlatego, że jest Polką to też nie miałbyś nic przeciwko?
Simpson napisał/a:
kurwa też się pozdrawiałem z niektorymi w ten sposób
Arbuz napisał/a:
jak jakaś pryszczata hipisówka, która dopiero co odkryła świat subkultur.
ROTFL!
btw
Sid Vicious z Sex Pistols też nosił koszulkę ze swastyką. Tylko, że w jego przypadku to była prawdziwa prowokacja i sranie na system brytyjskich wartości. A w przykładach, które wymieniliście zdaje się, że jest trochę inaczej. Chyba nie chcecie wmówić komukolwiek, że sympatyk ideologi nazistowskiej nosi swastykę na plecaku jako wyraz rebelii czy buntu. Bądźmy poważni. Zresztą nie wiem jak jest w Hanysowie ale w Warszawie publiczne pojawienie się ze swastyką na plecaku to raczej niespotykany performers. Przecież tutaj na każdym rogu jest tablica poświęcona pomordowanym przez reżim, który posługiwał się tym symbolem. To jest po prostu jawne sprofanowanie pamięci powstania. Oczywiście można mówić, że to prastary symbol, itd. ale w świadomości mieszkańców stolicy kojarzy się jednoznacznie.
Dla mnie prawdziwym fenomenem są zespoły takie jak np. Krępulec - to jest właśnie coś oryginalnego, tworzącego nową jakość przekazu. Polscy partyzanci sceny, a nie jakieś tam brunatne smuty.
I jeszcze taka mała anegdota. W liceum w ostatniej ławce siedzieliśmy we czterech chłopaków. Metal, skin (NOPowiec), kark-dyskomuł i punk. Zawsze po lekcjach znaleźliśmy czas żeby iść wspólnie na piwo czy wino oraz dzielić się kasetami typu Nagły Atak Spawacza czy coś w ten deseń. Oczywiście inaczej jak było się w grupie (wtedy dystans już się powiększał). Pamiętam jak kiedyś na jakimś koncercie w pogo wpadłem dosyć brutalnie w grupę skinów. No i już szykuje się zadyma (ze mną też kilku metali - dryblasów nie w kij dmuchał), a tu wchodzi Paweł (ten skin ode mnie z ławki), musztruje wszystkich łysych (okazało się, że jest przywódcą całej tej bandy) i wyjaśnia, że to kolega i ma być spokój. W mig atmosfera się rozluźniła ale całowania po dupie nie było bo wiadomo, przy kolegach nie wypada. Tylko cześć, cześć i każdy poszedł w swoją stronę. Także wiecie, ideologia ideologią ale ostatecznie jak ktoś jest równy chłop to i tak alko łączy ludzi.
_________________ tell me what you don't like about yourself
kurwa też się pozdrawiałem z niektorymi w ten sposób
W wykonaniu hipisów to było pewnie zajebiście śmieszne.
Simpson napisał/a:
Wiesz, ja sam dla prowokacji młodzieńcem będąc przyczepialem sobie swastyki na plecaku i tego typu historie. Też mialem ubaw z bulwersow. Potrafię odróżnic prowokację dla jaj od tępoty umyslowej. Więc nie pierdol.
Już mnie to męczy. Weź sobie teraz wyobraź Wróbla z 1125 czy Astka z Frontsidu, który wyjebałby z flagą III Rzeszy. Bez sensu, nie? Więc sam nie pierdol, że potrafisz pewne rzeczy odróżnić.
BM napisał/a:
A w przykładach, które wymieniliście zdaje się, że jest trochę inaczej. Chyba nie chcecie wmówić komukolwiek, że sympatyk ideologi nazistowskiej nosi swastykę na plecaku jako wyraz rebelii czy buntu.
Nie wiem czy Cię dobrze zrozumiałem, ale ja takich przykładów nie podawałem. Nie mam kumpli nazioli. Skinhead reggae, rude boy czy Oi ma gdzieś politykę, leje po mordzie "bez powodu". A większości, tak jak i mi, staje na widok cycków Halle Berry.
Chyba nie chcecie wmówić komukolwiek, że sympatyk ideologi nazistowskiej nosi swastykę na plecaku jako wyraz rebelii czy buntu. Bądźmy poważni. Zresztą nie wiem jak jest w Hanysowie ale w Warszawie publiczne pojawienie się ze swastyką na plecaku to raczej niespotykany performers.
Mi o to nie chodziło akurat, ale tak abstrahując, to czemu nie? czemu Lenin, Che, sierp i młot, czy czerwona gwiazda mogą być symbolami buntu a swastyka czy Hitler już nie? Odrbona tolerancji
A tak serio, to mój dobry przyjaciel, "udekorowany" kilkoma swastykami na całe życie, w tym m.in. na dłoni, jak się go pytam po co to zrobił, przecież wszyscy na niego patrzą jak na debila, odpowiedział - "A niech się kurwy patrzą. Niech sie kurwy boją i niech wiedzą, że nie jesteśmy tacy sami. Nie jesteśmy z jednej gliny."
I faktycznie u nas z tym jest troszkę inaczej, bo wśród starszego pokolenia i osób mocno związanych ze Śląskiem i z gwarą itp jest sporo ludzi popierających takie poglądy. Wynika to z historii, z tym całym bagnem związanym z przemianami politycznymi w Polsce, podczas których nieudolne działania poszczególnych rządów prawie zabiły tutejszy przemysł, co zakorzeniło w tych ludziach głębokie poczucie alienacji i wrogości do "Warszawy" czyli kasty rządzącej i często niestety osłabiło poczucie polskości na rzecz lokalnego patriotyzmu, a nawet germanofilii. W sumie, jak tak na to spojrzeć - najpierw zainwestowali tu sporo Niemcy i sporo na tym zarobili, potem przyszli Ruscy, rozbudowali tu wszystko bardziej i ciągnęli kasę, a ludziom żyło się jeszcze lepiej. Potem przyszli Polacy i wszystko zniszczyli...
BM napisał/a:
Tylko cześć, cześć i każdy poszedł w swoją stronę. Także wiecie, ideologia ideologią ale ostatecznie jak ktoś jest równy chłop to i tak alko łączy ludzi.
Oooo człowieku, ja tu w mieście mam zupełnie wesoło. Był czas kiedy młodzi "bojownicy" z antify uznali mnie za "wroga nr 1" tutaj. Nie tak dawno na jakimś większym koncercie hc w tyskiej ostoi kultury - Tawernie, spotkałem, obok tamtych młodych gniewnych, stara ekipę panczaków (starą czyli ludzi w moim wieku ew. parę lat starszych), typów wizualnie całkiem ortodoksyjnych, niektórzy o mocno anarchistyczncyh pogladach, choć większość niepolitycznych. Zalkoholizowałem się z nimi totalnie ku zdumieniu reszty społeczności knajpy, a komentarze typu "I jak, zabili Cię już", albo "Mój ulubiony naziol w Tychach" kierowane w kierunku sali wywoływały naprawdę prześmieszne reakcje. Ściorałem sie jak wieprz wtedy tak nawiasem. Z tymi ludźmi się praktycznie wychowywałem, łoiłem wińska na przystankach, pod szkołami, śmietnikami, nie jeden raz ramię w ramie się z jakimiś dresami naparzało. Poglądów jakoś radykalnie ostatnio nie zmieniłem (nigdy tez nie byłem naziolem tak swoja drogą). Ale one nie mają nic do rzeczy, bo konkretni ludzie są w różnych środowiskach, tak samo jak parówy. Po prostu.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Simpson, dojebałem się do ciebie dlatego, że podziały (zwłaszcza w latach 80-tych w Polsce, tu nie Anglia) skinheadów tak na prawdę nie istniały. A to dlatego, że te środowiska są głównie powiązane z ruchem kibolskim. Nie ważne, czy wywodzisz się z narodowościowców, gitowców czy punka. Popatrz na dawną scenę skinhead w Polsce, w jednym szeregu grały takie kapele jak Ramzes & the Hooligans, Lumpex 75, Baranki Boże, Horrorshow, BTM, Rezystencja... Nie zapominając o Szczerbcu, Konkwiście 88...
Wiek: 30 Dołączył: 17 Lis 2008 Posty: 5335 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2010-02-12, 13:54
Thabel napisał/a:
W sumie, jak tak na to spojrzeć - najpierw zainwestowali tu sporo Niemcy i sporo na tym zarobili, potem przyszli Ruscy, rozbudowali tu wszystko bardziej i ciągnęli kasę, a ludziom żyło się jeszcze lepiej. Potem przyszli Polacy i wszystko zniszczyli...
Wiem o co chodzi. Sam mam rodzinę na Śląsku (do niedawno nawet dziadka w Tychach, ale przeniósł się już na tamten świat). Obecnie została mi jedynie babcia i kuzynostwo w Zagłębiu oraz stryj na Opolszczyźnie.
Poczytaj sobie książkę Kutza. Spodoba Ci się (chyba najbardziej niezwykła publikacja próbująca "ugryźć" śląską duszę, a przy tym niezwykle barwne i autentyczne historie, w sumie to każdy nieślązak też powinien to przeczytać, żeby zrozumieć choć trochę specyfikę tego regionu):
Ale one nie mają nic do rzeczy, bo konkretni ludzie są w różnych środowiskach, tak samo jak parówy. Po prostu.
No i oto chodzi. Najgorzej jak się komuś ideologia tak rzuci na mózg, że nie przyznaje się do starych kumpli.
W sumie raz miałem też mało zabawną historię w Stroniu Śląskim gdzie kilku skinów potraktowało mnie cegłówkami. Idę ja sobie spokojnie z dziewczyną, a tu jeb przed głową zaczynają kamienie i cegły lecieć. Zrobiło mi się ciepło, nie przeczę. W końcu i tak doszło do spięcia ale udało się wyjść w miarę honorowo z sytuacji. Pytanie tylko czemu te łajzy zawsze atakują w minimum pięciu na jednego? I to takie właśnie w miarę młode (tempogłowe) gnojki były, żadna tam stara gwardia. Starsi to mieli zasady, jak widzieli, że jesteś z kobietą to "kulturalnie" poczekali aż się z nią pożegnasz i dopiero się przypierdalali. Nikt też nie odmawiał wyjścia na solo (a często to jest jedynym ratunkiem gdy obskoczy Cię dziesięciu). Wtedy wybierasz (jak masz wybór) jednego na solo i nawet jak Ci obije mordę, to przynajmniej nie trafiasz do kostnicy czy chirurgii urazowej (co po przekopce od całej spienionej watahy już jest bardziej prawdopodobne). Do legendy też przeszły sławne ustawki międzymiejskie gdzie grupa punków i skinów spotykała się w połowie drogi między osiedlami / miastami i lała według wcześniej określonych zasad (czyli ze sprzętem albo na czysto).
Do dziś wspominam też edukacyjne picie z takim starszym o 10 lat łysym punkiem, co miał nieprzebraną ilość undergroundowych kaset, które co i rusz pożyczałem jak była okazja (taki kolo-rozpierdol w stylu Kodyma z Apteki). I tak sobie pijemy napój zdrowotny marki Raj (którego szczerze nienawidziłem), a on wyskakuje z tekstem "młody, te wasze kubusie dzisiaj to są jakieś żarty, za moich czasów jak się napiłeś winiaka to jakbyś pysk w studzience kanalizacyjnej zalanej siarką zanurzył". Opowiadał mi też jak hodowali marychę w latach 80tych na balkonach, kiedy prawie nikt w Polsce (mówimy o małym miasteczku) nie miał bladego pojęcia co to jest, a konopie kojarzyły się głównie z przemysłem włókienniczym. To byli kolesie typu "każdą truciznę trzeba solidnie przetestować", także nic co wytworzył przemysł chemiczno-spożywczy czy matka natura nie było im obce.
_________________ tell me what you don't like about yourself
Hehe u nas też jest takich oldschoolowców paru. Pamiętam jak z 3-4 lata temu mnie zaczepiło kilku (może 5-6) młodych kiboli "nibyłysych", bodaj Ruchu Chorzów. Uznali mnie za brudasa i chcieli najebać. Na solo żaden nie chciał, bo o ile z tyłu i z daleka wyglądałem na niegroźnego typowego metalowca to przy bliższym rozpoznaniu okazało się że może być problem. No to sam sobie wybrałem jednego, największego i się na niego po prostu rzuciłem. Lałem go po ryju w dosiadzie ze 2-3 minuty, w tym samym czasie jego kumple kopali mnie po głowie i po żebrach, ale nie odpuściłem dopóki nie zaczęli się martwić o kolegę. Ja wyszedłem z tego ze złamanymi trzema żebrami i lekkim wstrząsem mózgu - parę godzin obserwacji i do domu, typek leżał ze dwa tygodnie. A jego koledzy do dziś się mi kłaniają jak przypadkiem gdzieś spotkam. Szacun mają. A przecież jak ja byłem w ich wieku to raz - solówka rzecz honorowa, dwa takie akcje były na porządku dziennym. Ah ta dzisiejsza młodzież
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Ale fakt, coraz więcej debil z nożami chodzi. Dlatego teraz najlepiej mieć przy sobie przynajmniej gaz czy coś takiego bo jak wygląda spotkanie debila z kosą nawet z mistrzem sztuk walki, to chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba. Nawet na najbardziej efektywnych kursach samoobrony uczą, że w takich przypadkach (gdy ktoś wyciąga nóż) najlepiej spierdalać albo chwycić za jakiś śmietnik, czy co się tam ma pod ręką i rzucać w napastnika. Tu już zabawa się kończy. Raz Cię dziabnie i możesz trafić na wózek lub tamten świat. Dlatego ja już zdecydowanie unikam takich klimatów. Wolę być ten mądry i nie unosić się honorem niż kozakować i mieć piękną tabliczkę na nagrobku w stylu "żył szybko, zginał młodo".
_________________ tell me what you don't like about yourself
No. Też kiedyś kozaka zgrywałem i mam ładną bliznę teraz. Przed nożem nie ma skutecznej obrony. Zwłaszcza jak nożownik nie wie co chce zrobić, to przypadkiem szybciej Ci zrobi krzywdę niż naumyślnie.
_________________ There are two kinds of people in this world: Those with loaded guns and those who dig. So dig
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach